#17 Lekko i przyjemnie, czyli komu służy kryzys

 

 

 

Witam serdecznie wszystkich czytelników „GÓRNIKA”. Moja wypowiedź będzie  zawierała dwie części:

a. opinię na temat wydarzeń w kraju,

b. relację z aktualnych wydarzeń w zakładzie.

No to „a”.  W kraju, oprócz daty bez zmian. Jako że jak u większości rodaków moja aktywność społeczna jest ograniczona terytorialnie do miejsca zamieszkania, to moja wiedza niestety opiera się na przekazach medialnych.  Co tu komentować. Jak powiedział klasyk „o take Polske walczyliśmy”. No to” my wywalczyli”. Dla zmylenia przeciwnika czyli tzw. szarej masy politycy również ci, którzy chwalą się tzw. chłopskim rozumem, wciągają nas do świetnej zabawy. Można się bawić w fotoradary - wszyscy żeśmy znawcami motoryzacji, to temat pójdzie przez jakieś dwa tygodnie. Dla bardziej zaangażowanych społecznie jest In vitro i sprawy środowisk o odmiennej orientacji. Każda partia ma dużo do zaoferowania. Jedni wołają „Bóg Honor Ojczyzna”, inni w ramach dobrej zabawy pomiatają krzyżem, bardziej wyrobieni ratują gospodarkę, naprawiają służbę zdrowia, oświatę i co tam kto chce. Oczywiście w świetle fleszy, kamer i kupy dziennikarzy prasowych. Podziwiamy celebrytów, którzy  są znani z tego że są znani i którzy  używają słów, które potem trzeba wypikać. Są nawiedzeni działacze różnej maści oraz wszystkie rodzaje fanatyków. Wzięcie medialne mają też dzieci całorocznie atakowane przez złe psy, księży pedofilów, oraz sezonowo przez muchomory sromotnikowe. Obecnie jesteśmy zajęci grypą w odmianie świńskiej. Ogólnie   demokracja, a szczególnie ta w wydaniu europejskim proponuje życie lekkie, przyjemne, bez zobowiązań, nakazów, zakazów, religijnych zabobonów oraz w szczęściu i zdrowiu. Dla równowagi straszeni jesteśmy kryzysem, bezrobociem i PIS-em, które nas niechybnie dopadną jak będziemy niegrzeczni. Oczywiście przy tym musimy być - on line. Facebook, twitter czy dla nienadążających - nasza klasa - to mus.

Fajnie nie? Otóż nie. Bo ten cały ten cyrk zatrudniający wszystkich  dobrze opłacanych zabawiaczy (patrz abonament) i zabawki, jest dobrze przemyślanym, zaplanowanym i okresowo korygowanym, celowym działaniem władzy - obojętnie jakiej opcji była lub jest.

Ponieważ: W 1989 roku wraz z upadkiem komunizmu w Polsce zniknął wspólny wróg a wraz z nim piękno zbiorowego zagrożenia. Od tej pory żadna ekipa rządząca nie potrafiła stworzyć długofalowego  programu rozwoju Polski z wykorzystaniem naszego korzystnego położenia w centrum Europy, z dostępem do morza, w oparciu własne zasoby energetyczne i co najważniejsze potencjału ludzi pracy z entuzjazmem porównywalnym w latach początku transformacji do lat powojennych.

 Za to, od początku przemian, wszystkie ekipy skupiły się na dwóch sprawach. Służalczej uległości wobec Unii i budowy klasy średniej w Polsce, która polegała i polega na wyprzedaży majątku narodowego i przekładaniu zdobytych środków na konta prywatnych firm, spółek czy korporacji, manipulując prawem według potrzeb i z pomocą różnych instrumentów finansowych, pomiatając przy okazji pracownikami jako  obciążeniem w interesach.

Dlatego:  Znaleziono nam nowego wroga, nowe wspólne zagrożenie. Został skonstruowany kryzys - jako narzędzie nacisku społecznego. Stan wyjątkowy w gospodarce powoduje że wolni, rozumni i normalni ludzie godzą się ze strachu przed katastrofą finansową na rzeczy na które w normalnych warunkach by się nie godzili. Można wprowadzać różne drastyczne rozwiązania. Ciąć bezkarnie zarobki, ograniczać przywileje, w tym socjalne. Idzie szybko i gładko, szczególnie tam,  gdzie za słabszymi nikt nie stoi, nie ma związków zawodowych albo nie działa inne wpływowe lobby. Bezrobocie utrzymuje się sztucznie na wysokim poziomie. Pracodawcy wykorzystują prostą zasadę niedostępności. Towar niedostępny rodzi pożądanie. Zapłacisz każdą cenę żeby go mieć - będziesz pracował za każde pieniądze, byle mieć pracę. Jeżeli ktoś liczy, że kryzys minie, to bardzo się myli. Pracodawcy i politycy będą  ratować swoje dziecko ile się da. Żebyśmy o tym nie myśleli, zajmują się nami „zabawiacze”. Co dwa do sześciu  tygodni - nowa zabawa. Tyle funkcjonuje tzw. pamięć społeczna.

No to teraz punkt „b”. Tradycyjnie jak każdego roku w tym czasie, dogadujemy się wspólnie (związki), z dyrekcją (pracodawca),w sprawie podziału pozostałej reszty funduszu płac z roku 2012.Środki (tak teraz mówi się na kasę), powinny być rozdysponowane w czasie ubiegłego roku, ale jak zwykle dyrekcja „musiała”:  zabezpieczyć ewentualne wypłaty odpraw emerytalnych, koszty nieprzewidzianych akcji ratowniczych, itd.,itd. W związku z tym jak zwykle zostało za dużo pieniędzy i trzeba było z nimi coś szybko zrobić. Ile co ? Przykro mi, obowiązuje tajemnica służbowa. Wszystko pod czujnym okiem Wielkiego Brata - biura polityki płacowej Kompanii Węglowej,  który pilnuje, żeby ruchy płacowe nie były skutkujące. Myślę, że  tematy są dobrze znane kolegom związkowcom. Poza tym udane przygotowanie do strajku w ”wielkiej sprawie”, czyli referendum – na TAK. Przy okazji planowanego strajku solidarnościowego chciałbym przypomnieć współorganizatorom, że jeżeli ktoś nam proponuje interes, to jest to przede wszystkim jego interes.

Wszystkim czytelnikom życzę w nowym roku tego, czego sami sobie życzą i spełnienia noworocznych postanowień (ja w tym roku oszczędzam wodę - piję bez lodu) oraz dużo dobrej zabawy.

Janusz Ludwig
Przewodniczący ZZG w Polsce
w KWK Bolesław Śmiały

 

 

 

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem