#23 To nie konkurs piękności

Tegoroczna mizeria obchodów 1 maja w moim mieście skłania mnie do kilku refleksji. Z roku na rok liczba Sosnowiczan podczas obchodów tego święta maleje. Kilku samorządowców, kilku związkowców, emeryci, jakiś działacz młodzieżówki SLD... Co się stało z aktywnością i świadomością tego „bastionu lewicy”? A przecież nie zawsze tak było.

To tutaj pierwszego lutego 1905r. rozpoczął się strajk w fabryce Fitznera i Gampera, który zapoczątkował wybuch Rewolucji 1905 roku w naszym mieście. Wróćmy do tamtych wydarzeń, gdyż żywo przypominają one wystąpienia robotnicze znane z najnowszej historii Polski. W niedługim czasie strajk objął swym zasięgiem kopalnię „Renard” i hutę „Katarzyna”, a następnie pozostałe zakłady miasta, przenosząc się na całe Zagłębie Dąbrowskie. Głównymi postulatami strajkujących były podwyżki płac, skrócenie czasu pracy, uznanie prawa do strajku, utworzenie kasy emerytalnej, poprawa opieki lekarskiej, otwarcie czteroklasowych szkół dla dzieci robotników i wprowadzenie języka polskiego w urzędach. Te i inne żądania sformułowano 9 lutego podczas wiecu w kopalni „Renard”.

W trakcie wiecu do jego uczestników dotarła wiadomość, że w hucie „Katarzyna” brygada łamistrajków rozpoczęła rozpalanie wielkiego pieca.

Strajkujący w spontanicznym pochodzie przeszli do huty i sforsowawszy bramę wtargnęli na teren zakładu. Odział wojska sprowadzony wcześniej do stalowni przez jej niemieckich właścicieli otworzył ogień do strajkujących. Zginęło 38 robotników, kilkuset odniosło rany.

Mimo tych tragicznych zdarzeń strajk trwał nadal. Upór robotników skutkował wymiernymi  socjalnymi. W marcu 1905r. poszczególni właściciele fabryk zmuszeni zostali do uznania części postulatów, skracając czas pracy do 9 lub 10 godzin na dobę i podwyższając zarobki od 5 do 20% w zależności od zakładu.

Następne miesiące rewolucji ograniczyły się do kilku strajków solidarnościowych. Dopiero na przełomie października i listopada doszło do strajku powszechnego, do którego przystąpiły załogi wszystkich sosnowieckich fabryk. Powstała tzw. Republika Zagłębiowska. Rozbrajano policję, a po wycofaniu wojska powstał własny robotniczy aparat władzy. Republika Zagłębiowska upadła, gdy władze carskie 10 listopada 1905r. wprowadziły na obszarze Królestwa Polskiego stan wyjątkowy. Myślę, że warto przypominać o tych wydarzeniach, zwłaszcza w czasach, gdy część postulatów sprzed ponad 100 lat jest znów aktualna i coraz trudniej o zwykłą solidarność między ludźmi.

W ostatnich miesiącach trzy największe centrale związkowe zawiązując w naszym województwie Komitet Protestacyjno Strajkowy podjęły próbę zwrócenia uwagi rządzących na problemy społeczne w regionie. Był to największy strajk w regionie od 32 lat.  Aktywność i determinacja pracowników, uczestniczących w referendach strajkowych i akcjach protestacyjnych w zakładach pokazuje, że sytuacja jest poważna i zaklinanie rzeczywistości przez premiera raczej nie wystarczy do uspokojenia nastrojów.

Mam nadzieję, że przywódcy związkowi nie roztrwonią tej determinacji, tak jak lewicowi politycy roztrwonili zaufanie społeczeństwa. W interesie każdego pracobiorcy jest wszak realizacja postulatów Komitetu. Musi jednak wystarczyć rozsądku na związkowych wyżynach. Bo to nie konkurs piękności.

Arkadiusz Siekaniec – przewodniczący ZZG w Polsce
w Zakładzie Energetyki Cieplnej S.A. Katowice

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem