Puste Obietnice

Niczym magik z kapelusza premier Donald Tusk wyciągał podczas tzw. drugiego eiardy na wciąż nowe inwestycje i obiecanki cacanki. Kolejny raz zamiast realnie przedstawić plan walki z kryzysem, bezrobociem, czy zaproponować  reformę w służbie zdrowia  uraczył rodaków pijarowską papką z wirtualnymi  życzeniami. Jednocześnie dopiero w dyskusji sejmowej potwierdził, że minister pracy cierpliwie odsiewa tych, co stracą emerytury górnicze, ale wymaga to czasu.

Premier Donald Tusk widzi, jak to wyraził 12 października  podczas swojego drugiego exposé w sejmie, dwa priorytety w walce z kryzysem: utrzymanie wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwo rodzin.  I wydawałoby się, że wreszcie rząd  się ocknął i dostrzegł zwykłego Polaka. Jednak nic bardziej mylnego.

 

Wirtualne obiecanki

Zamiast wyłożenia kart na ławę i podania recepty, jak przeprowadzić ludzi przez ciężki okres kryzysu uraczył ich kolejny raz wirtualnymi obiecankami. No cóż sondaże trzeba zmienić i zasypać rozłam w partii, bo opcja Gowina podnosi głowę. Więc cóż, złotousty Tusk sypał frazesami bez pokrycia. I nagle ku zdziwieniu słuchających znajdowały się astronomiczne sumy na kolejne zadania, które miałyby ubogacić nasz kraj. Magik Tusk za ruchem czarodziejskiej pałeczki wyciągał ze swego hojnego kapelusza coraz to więcej i więcej. Aż zatrzymał się na gigantycznej kasie… 800 mld złotych. Jak na wirtuoza sztuki tajemnej przystało nie ujawnił jak to zrobił i skąd nagle znalazł taką fortunę. Bo choć próbował tłumaczyć źródło pochodzenia owych miliardów to po pierwsze jak oceniło wielu ekonomistów jakaś utopia, a po drugie gra w ruletkę czy plan się uda. O zgrozo kolejny raz usłyszeliśmy, że 40 mld zł na inwestycje rząd pozyska dzięki prywatyzacji spółek Skarbu Państwa i ich wydrenowaniu, przekaże je specjalnie  założonej spółce, która będzie rozmnażać te kokosy. I znów kolesie po wyczerpującej pracy rządowo-sejmowej mogą liczyć na hojne stanowisko i znów będzie się wysysać zamiast rozwijać państwowe spółki, a co z ich pracownikami? Lista obiecanek była ogromna. A to kolejne miliardy na autostrady, modernizację taboru kolejowego, posterunki policji, przedszkola, żłobki i wreszcie „rewolucyjne” 80 proc. pensji przez rok urlopu macierzyńskiego.

Rząd podaje mu kapcie i drinki

Świat Tuska to odrealniony świat polityków i władzy, która już dawno przestała myśleć jak pomóc obywatelom, by żyło im się lepiej. W domach tych ludzi nie ma kryzysu. „Ale w mieszkaniach milionów Polaków już jest – mówił podczas debaty Leszek Miller (SLD). I ciągnął dalej: rozsiadł się na kanapie i ma się dobrze. Rząd z nim nie walczy, rząd zajmuje się obsługą kryzysu. Podaje mu drinki i kapcie. Jakie są tego skutki? Wzrost gospodarczy gaśnie  – 2,2 proc. PKB w projekcie przyszłorocznego budżetu. Narasta bezrobocie  - ponad 2 mln osób znowu jest bez pracy. Maleje dynamika inwestycji. W głębokiej nierównowadze są finanse państwa. Gwałtownie pogorsza się kondycja polskich przedsiębiorstw. Rośnie skala upadłości, zaległości finansowych i zatorów płatniczych. Pracownicy najemni martwią się o swoje miejsca pracy, właściciele – o swoje firmy. Negatywne zjawiska społeczne i gospodarcze występują mimo, że Polska od wstąpienia do UE otrzymała na czysto ogromną kwotę 187 mld zł. Żadna władza w Polsce nie dysponowała tak dużymi, dodatkowymi pieniędzmi. Wysoki wskaźnik bezrobocia występuje mimo, że korzystając z otwartych granic prawie  2 mln Polaków pracuje w państwach Unii Europejskiej. I można by do tej listy bolączek dorzucić z OPZZ-owskiego stanowiska: likwiduje się setki zakładów pracy, tysiące szkół, zamyka szpitale i pogarsza dostęp do opieki medycznej, spadają realne wynagrodzenia, rośnie ubóstwo, powiększa masowa emigracja. Niezadowolenie społeczne i zdenerwowanie pracowników rośnie w zastraszającym tempie. I tak każdy z nas mógł dorzucić kamyczek i uzbierałaby się niezła góra. Z exposé premiera dowiedzieliśmy się jednak, że tak sielankowo i bajkowo nie będzie, ale o tym będą już mówić poszczególni ministrowie w kolejnych dniach.

Minister odsiewa stanowiska do emerytur górniczych

Premierowi Tuskowi podczas debaty sejmowej wymknęło się również, że brak tematu emerytur górniczych podczas exposé nie oznacza, że to temat jest zamknięty, wręcz przeciwnie, ale on mówił tylko o pozytywnych rzeczach i przyjemnych  i tych w miliardach.  O tych bolesnych będą mówić ministrowie lub pokaże najbliższa przyszłość. Przyznał też, że nie beknął nawet zdania, bo to groszowe sprawy dla budżetu państwa. Przyznał jednak, że „minister pracy cierpliwie odsiewa stanowiska, zawody zajęcia w górnictwie, które bardzo ciężko oddzielić od wydobycia. Wiele osób w górnictwie nie pracuje bezpośrednio przy wydobyciu. Jestem przekonany, że do końca roku precyzyjną linię zarysujemy i przedstawimy projekt ustawy - zapewniał premier. Likwidacja tych, którzy nie powinni otrzymywać emerytur górniczych nie daje znaczących sum, które zbawiłyby Polskę, dlatego nie ma nadmiernego pośpiechu tylko nadzwyczajna staranność - tłumaczył się Tusk.

Brak konsultacji odbije się czkawką rządowi

Liderów ZZG w Polsce nie dziwi specjalnie fakt, że premier przemilczał sprawę emerytur górniczych czy likwidację kolejnych ulg rodzinnych i podnoszenia po cichu podatków oraz elementów zaciskania pasa. - Po prostu bał się reakcji najpierw swojej zaczynającej się łamać partii PO, po drugie reakcji społecznej, w tym naszego środowiska górniczego i innych branż, które mają potężne problemy i za miesiąc lub kilka może dojść do gigantycznych zwolnień i problemów – komentuje „Górnikowi” Andrzej Chwiluk przewodniczący ZZG w Polsce. I dodaje: utajnianie przed ludźmi rzeczywistych zamysłów to specjalność tego rządu. Nie czekaliśmy na konkrety w sprawie emerytur górniczych, bo o zamiarach dowiedzieliśmy się już po pierwszym exposé. Premier jednak kolejny raz dał się złapać, że po cichu w ministerialnych gabinetach trwa swoista segregacja górników na tych co może dostaną emerytury górnicze i tych co są do obcięcia. Z przykrością trzeba dodać, że znów majstruje się przy naszych prawach bez nas, w ukryciu. Brak jakichkolwiek konsultacji czy negocjacji ze stroną społeczną jest skandaliczny i może się odbić czkawką obecnemu rządowi. Bo my nie będziemy potulnymi barankami. Nie ma zgody na majstrowanie przy naszych emeryturach. Rząd musi uświadomić sobie, że nie cofniemy się przed niczym w obronie naszych pracowniczych praw – ostrzega przewodniczący ZZG w Polsce.

Związkowcy wciąż też czekają na odpowiedź premiera na pytanie zadane podczas poselskiej debaty przez posła Witolda Klepacza (Ruch Palikota). Czy rząd zamierza sprzedać większościowy pakiet akcji przy prywatyzacji kopalń i kiedy będą  inicjatywy renegocjacji limitów CO2?

Jarosław Bolek

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem