Coraz trudniej o spokój w kopalni Makoszowy

- O dramatycznej sytuacji w kopalni Makoszowy – z Robertem Miśkiem - pełniącym obowiązki przewodniczącego ZZG w Polsce w zabrzańskiej grubie – rozmawia Jarosław Bolek.

Jarosław Bolek: - Minęło ponad 16 miesięcy od podpisania porozumienia górniczego 17 stycznia 2015r. Zgodnie z jego zapisami kopalnia Makoszowy trafiła do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Rząd gwarantował, że zorganizowane części przedsiębiorstwa zostaną sprzedane inwestorowi lub będzie stworzona spółka pracownicza, zaś w razie niepowodzenia wszyscy pracownicy będą alokowani do innych kopalń. Jaka jest sytuacja obecnie?

Robert Misiek: - Wciąż nie znamy scenariusza co do przyszłości naszej kopalni. Do końca maja Komitet Protestacyjno – Strajkowy dał czas rządowi na rozwiązanie. Wiceminister Grzegorz Tobiszowski na spotkaniach z nami obiecywał, że do końca maja zajmie się kopalnią Makoszowy. Tymczasem cały czas rząd odkłada nas na boczny tor. Było mówione: Kompania, Kompania, potem wy. Teraz znów rząd zajmuje się Katowickim Holdingiem Węglowym i Jastrzębską Spółką Węglową i znów jesteśmy poza zainteresowaniem decydentów. Wszyscy tylko nam obiecują. Głaskają nas, że jest dobrze, ale nic z tego nie wynika.

- Związki zawodowe są zdeterminowane. Cały czas apelują, piszą petycje, poddają różne rozwiązania, ale dla rządu to wciąż mało?

- Ciągle bez efektu. Nasza determinacja sięga zenitu. Załoga traci cierpliwość, bo każdy kolejny miesiąc zmniejsza szanse na wyjście z SRK. Stąd przy okazji 110 - lecia kopalni spotkaliśmy się nawet z biskupem diecezji gliwickiej. Wysłuchał nas, pochwalił, czekamy na konkretny odzew. W imieniu wszystkich związków zwróciliśmy się do metropolity katowickiego arcybiskupa Wiktora Skworca o wstawiennictwo u rządzących. Pozostał jedynie papież, i to nam po głowie chodzi. Chwytamy się każdej pokojowej metody, by przyspieszyć prace nad przyszłością naszej kopalni.

- Jednym z warunków porozumienia z 17 stycznia 2015r był program naprawczy…

- Mamy plan naprawczy, realizujemy go. Fedrujemy bardzo dobrze, mamy jedną z lepszych ścian w porównaniu do innych kopalń. Planu jednak nie wypełnia zarząd SRK. Jego działania budzą nasz niepokój. Nie ma sprzedaży, wszystko idzie na zwały. SRK twierdzi , że u nas powstała komórka zbytu, że to jest nasze. Nie ma inwestycji, nie ma zbytu. Dosłownie nie ma nic. Nawet środków ochrony higienicznej. Załoga się dziwi. Skoro nie sprzedajemy węgla, to rząd musi więcej dopłacać do kopalni Makoszowy, a co za idzie przyszły inwestor musi więcej zwrócić. Jak w tym logika? Zgodnie z planem brakuje nam ok. 30 osób. A zarząd tłumaczy, że nie ma sprzedaży – to nie ma przyjęć i robi się błędne koło. Obecnie zatrudniamy 1420 pracowników.

- W maju wystosowaliście apel do Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno – Strajkowego o pilne spotkanie celem uzgodnienia dalszych kroków. Jesteście zdeterminowani do ostrzejszych kroków protestacyjnych ?

- Zbliża się obiecany przez rząd termin zobowiązań złożony pracownikom kopalni Makoszowy dotyczący przyszłości i propozycji przedstawienia inwestora. Tymczasem nie mamy żadnego sygnału o jakichkolwiek propozycjach, a działania zarządu SRK budzą coraz większy niepokój: brak obiecanego kontraktu na sprzedaż węgla, brak materiałów, wstrzymanie wszelkich przetargów, niezrozumiałe decyzje personalne. To wszystko stawia nas w dramatycznej sytuacji. Coraz trudniej zachować spokój. Załoga jest zdeterminowana do obrony kopalni, bo wszyscy nam obiecują, ale na tym się kończy dobra wiadomość.

- Ostatnio zapowiadaliście debatę nt. przyszłości kopalni podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta?

- Miałaby być debata w połowie maja. I znów słyszymy, że będzie w czerwcu. Wszyscy nas zawodzą. Podobnie w sprawie wyborów do Rady Nadzorczej blokuje się kandydatów z naszej kopalni. Cała nasza komisja wyborcza zrezygnowała. A tu dowiadujemy się, że powstała nowa, tylko, że nawet jej członkowie o tym nie wiedzą. To jakieś kuriozum. Robimy co możemy, a załoga czeka. Naprawdę wystarczy iskra i to wszystko, co działo się w styczniu 2015 znów się powtórzy, w tym strajk na dole. Jeśli dalej będziemy zawieszeni w próżni, to wszystko może wypalić niezależnie od nas wróci czas górniczego protestu.

- Dziękuję za rozmowę.

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem