„Śląsk” pofedruje dłużej

Zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego wycofał się z wcześniejszych propozycji, by zakończyć  wygaszenie Ruchu „Śląsk” po zakończeniu fedrowania obecnymi ścianami, co nastąpiłoby już w kwietniu 2017. Rozmowy trwają. Związkowcy żądają przedłużenia żywotności kopalni aż do sczerpania  węgla w partiach, gdzie rozpoczęto już udostępnianie złoża.

Podczas ostatniego spotkania ze związkami zawodowymi, które odbyło się 30 sierpnia  zarząd KHW wycofał się z wcześniejszych propozycji, by wygasić Ruch „Śląsk” zaraz po wybraniu aktualnie fedrowanych ścian, co miałoby nastąpić w kwietniu 2017r. - Obecna propozycja menedżerów mówi już o kontynuowaniu prac wydobywczych również w partiach, gdzie zostały zainwestowane duże środki finansowe.  Jest to zbieżne z apelami związkowców. Dzięki tej decyzji „Śląsk” pofedruje dłużej. Szczegółowy rozmowy trwają – informuje nas Bogdan Nowak – wiceprzewodniczący ZZG w Polsce.  Strona społeczna liczy, że nie będzie już zmiany decyzji.  Wszyscy jednak mają świadomość, że 2018r będzie datą graniczną, kiedy po sczerpaniu złoża kopalnia ma trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.  

Nie było to takie pewne i do końca nie jest, póki trwają negocjacje.  Dowiadywaliśmy się przecież wcześniej  od menedżerów  i  strony rządowej o kwietniu 2017r. – jako dacie wygaszania wydobycia.  Co ciekawe rozmowy między zarządem KHW z prezes Tomaszem Cudnym na czele a stroną związkową nie zapowiadały  takiego chaosu i delikatnie mówiąc niejasności. Bowiem 23 sierpnia prezes Cudny zwołał nagle spotkanie, na którym chciał poznać opinie strony związkowej – jak mówił liderom związkowym podczas spotkania. Zaprezentował wówczas aktualną sytuację w kopalni i w całym Holdingu. - Ciągłe zarzekanie się prezesa, że najpierw chciał rozmawiać z nami trochę wydawała nam się dziwna i podejrzana, ale przecież chodzi o los kopalni i ludzi, więc przyjęliśmy to za dobrą monetę – mówi „Górnikowi” Piotr Duran  – wiceprzewodniczący ZZG w Polsce  w KWK Wujek. Po konsultacji ze związkami prezes miał  następnego dnia rozmawiać w Warszawie z przedstawicielami ministerstwa energii. Wówczas uczulaliśmy go, że związki nie zgodzą się na wygaszenie kopalni bez sczerpania węgla, że trzeba wybrać  oprócz ścian, którymi fedrujemy również ściany w partii „J” i „ K”, gdzie rozpoczęło się już udostępnianie, trwały przecież  prace przygotowawcze i byłoby niegospodarnością ich pozostawienie. – Zaniepokoiło nas, że wycofuje się kombajny przodkowe. Układało się zaś w scenariusz, który był widoczny gołym okiem, że „Śląsk” chce się jak najszybciej zlikwidować  - mówił nam Duran. Z kolei związkowy scenariusz przedłużał żywotność kopalni o ok. rok. Wówczas „Śląsk” mógłby być przekazany do SRK dopiero w 2018r. Wówczas chętni mogliby skorzystać z ustawy górniczej, a reszta mogłaby pracować w innych kopalniach KHW. To, że wszyscy znajdą pracę w kopalniach Holdingu obiecywał zarówno prezes Cudny, jak i  wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. Prezes Cudny po wstępnym zapoznaniu się z sytuacją w KHW i „Śląsku”,  w pierwszej chwili widział przejście „Śląska” do SRK już w październiku 2016r. Jednak ze względu na niesczerpanie złoża termin ten został odłożony. Niemniej przypomniał związkowcom, że nawet jeśli „Śląsk” będzie fedrował to rocznie straty osiągną ok.100 mln zł. Związkowcy z kolei  przytaczali argumenty niegospodarności  w razie wcześniejszego zakończenia wydobycia przed sczerpaniem złoża, bo przecież mnóstwo pieniędzy już zainwestowano. Strata też spółki byłaby jeszcze większa.  Dodatkowo przecież pieniądze wrócą do Skarbu Państwa w postaci podatków. To  rok istnienia dłużej i praca dla ok. 1500 osób. Niestety podczas spotkania 23 sierpnia Nie było zbyt dużo mowy o dalszym scenariuszu i powstaniu Polskiego Holdingu Węglowego, bo jak się dowiedziała strona społeczna sytuacja jest trudna i na razie spółka ma funkcjonować  jako Katowicki Holding Węglowy.    

O dziwo jeszcze tego samego dnia padły słowa prezesa  w popołudniowych Aktualnościach, że „Śląsk” zakończy żywotność i przejdzie do SRK po sczerpaniu  obecnych dwóch ścian, czyli już w kwietniu 2017r. Zaledwie po 3 godzinach od spotkania scenariusz prezesa był już inny niż na spotkaniu ze związkowcami. Po co zatem takie podchody? – Informacje podane przez prezesa Cudnego wstrząsnęły nami. Nie mogliśmy uwierzyć, że jeszcze kilka godzin wcześniej mamił nas takimi bajkami – mówi „Górnikowi” wiceprzewodniczący Duran. Do tego następnego dnia nie pojechał do Warszawy do ministrów, tylko ministrowie przyjechali ( Tchórzewski i Tobiszowski) i oznajmili mediom, że jest trzeci inwestor dla Holdingu – Towarzystwo Finansowe „Silesia”  i podtrzymali słowa prezesa o wygaszaniu Ruchu „Śląsk”. Pełne zaskoczenie.

Mimo wszystko związkowcy mówili jasno. Nie ma mowy o wcześniejszej likwidacji kopalni. Najpierw trzeba sczerpać złoża, w które zainwestowano grube miliony. Stąd domagali się przedłużenia żywotności „Śląska”.

30 sierpnia na spotkaniu ze związkami zarząd Holdingu wycofał się z wcześniejszych informacji i przedstawił propozycję wygaszenia wydobycia w Ruchu „Śląsk” dopiero po sczerpaniu węgla z zainwestowanych partiach „J” i „K”.

Jarosław Bolek
Fot.jb

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem