Nie tędy droga

"Nie tędy droga" - mówią mundurowi pracownicy firmy ochroniarskiej KOK. I wskazują  petentom, schorowanym emerytom i matkom z dziećmi w wózkach - czyli wszystkim interesantom,  na przejście przez bramę główną kopalni Marcel.

Do tej pory bez problemu mogli wejść bezpośrednio od ulicy do budynku Zarządu nr II Ruchu "Marcel" w kopalni ROW Polskiej Grupy Górniczej, gdzie swe siedziby mają związki zawodowe, będące w ten sposób nieco poza bramą kopalni.

Jedną nieprzemyślaną decyzją zburzony został cały dotychczasowy, zaznaczam, sprawdzony  porządek regulujący sposób przemieszczania się załogi i petentów. Do tej pory wszyscy zainteresowani mogli załatwiać swe sprawy w dziale socjalnym, w referacie węglowym, w dziale ubezpieczeń, czy w końcu w siedzibach związków zawodowych: ZZG w Polsce, Solidarność i Solidarność 80, bez potrzeby wchodzenia na teren kopalni. A o to przecież, jeszcze kilka lat temu, chodziło właśnie dyrekcji kopalni.

Również pracownicy wymienionych działów nie musieli wchodzić na teren kopalni, by przechodząc po nim, niczym po deptaku w Ciechocinku, dostać się na miejsce pracy w budynku, do którego z parkingu prowadzi piętnaście metrów chodnika i kilka schodów. To dla tych pracowników zabudowano tuż za drzwiami wejściowymi czytniki systemu kontroli czasu pracy tzw. RCP, aby niepotrzebnie nie robili tłoku w bramie głównej kopalni.

W czym zatem problem? Ano właśnie, w tym, że z dniem 1 kwietnia, i to nie wcale w ramach głupiego żartu zamknięte zostało wejście do budynku od ulicy, a pozostawione od środka, umożliwiające dostanie się na teren kopalni. Komuś chyba siadła nawigacja. Jeżeli ktoś w owym czasie wymyślił drzwi przejściowe na teren zakładu, z czytnikiem kart dla "osób uprawnionych", a dziś nad tym rozwiązaniem nie panuje - niech zweryfikuje swoją decyzję i po prostu na powrót je zablokuje - powiedział jeden z pracowników Zarządu nr II.

Myślę, że Pan Prezes Rogala, któremu ktoś zrobił chyba prima-aprilisowy kawał podsuwając takie rozwiązanie, które prawdopodobnie bezwiednie zaakceptował - wyciągnie konsekwencje w stosunku do chcącego błysnąć pomysłodawcy. Tym bardziej, że jeżeli chodziło o bezpotrzebne i niekontrolowane poruszanie się po zakładzie - to przecież należało zamknąć drzwi, ale te przejściowe - prowadzące z budynku na teren zakładu. I takie jak wiem było zalecenie po-audytorskie. A Pan prezes sam rekomendował likwidację wejścia na teren zakładu przez budynek II Zarządu. Jeżeli Pan Prezes nie chce burzyć tego, co dobre i sprawdzone, jeżeli nie chce eskalacji niepotrzebnych konfliktów,  powinien jak najszybciej zweryfikować obecny stan rzeczy, który już budzi wiele emocji i zmienić podjętą decyzję. Myślę, że nie tędy droga do budowania dobrych stosunków z załogą kopalni i ze związkami zawodowymi, które również w tym przypadku są wyrazicielami opinii obecnych i byłych pracowników kopalni. Czy komuś zależy na psuciu dotychczasowych relacji ze stroną społeczną?  Zmiana decyzji Prezesa w tej sprawie może zażegnać konflikt i podnieść jego autorytet w oczach wszystkich zainteresowanych.

Wiem, że organizacje związkowe oczekują na odpowiedź na pisma kierowane do prezesa PGG i wskazanie prze niego jedynej słusznej drogi do rozwiązania tego palącego dziś problemu. A sprawa jest tak prosta i prozaiczna, że nie powinna nawet trafić na biurko prezesa.

Maciej Wnikliwy

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem