Liczy się urobek, a … bezpieczeństwo?

Ślepa pogoń za urobkiem kosztem bezpieczeństwa pracowników to tykająca bomba z opóźnionym zapłonem. Coraz młodsza załoga, krótki czas na zdobycie niezbędnego doświadczenia, dziura pokoleniowa, błędy w organizacji pracy - prowadzą najkrótszą drogą do ludzkich tragedii.

Statystyka wypadkowa

Wypadki śmiertelne i ciężkie w polskim górnictwie w latach 2012–2016 miały miejsce głównie wśród pracowników mało doświadczonych, o stażu pracy od 1 do 10 lat (47,4%) – czytamy w raporcie „Stan bezpieczeństwa i higieny pracy w górnictwie” opracowanym przez Wyższy Urząd Górniczy. - W okresie ostatnich 5 lat liczba wypadków śmiertelnych i ciężkich wśród poszkodowanych górników w wieku do 30 roku życia wyniosła 19,7% wszystkich wypadków śmiertelnych i ciężkich odnotowanych w tym okresie. Ilość ww. wypadków - począwszy od 2014 do 2017 roku - ulega stopniowemu obniżeniu – zapewnia „Górnika”  WUG. Najczęściej do wypadków śmiertelnych oraz ciężkich wśród pracowników do 30 roku życia dochodziło z przyczyn: górniczych, wynikających z zagrożeń naturalnych (44,4% liczby wypadków śmiertelnych i ciężkich do 30 roku życia), wśród których wiodącą grupą był „opad skał ze stropu i ociosu” oraz mechanicznych (33,3% liczby wypadków śmiertelnych i ciężkich do 30 roku życia), wśród których wiodącą grupą było „wykonywanie prac lub przechodzenie przez trasę przenośnika będącego w ruchu” – wylicza Wyższy Urząd Górniczy. 

WUG i podległe mu urzędy sprawują nadzór nad niemal 7400 zakładami górniczymi w całym kraju, większość z nich to kopalnie odkrywkowe. Zakładów górniczych podziemnych jest 40. W sumie w górnictwie pracuje 180 tys. osób, z czego w podziemnych zakładach 95 tys.

- W celu ograniczenia tego rodzaju zdarzeń organy nadzoru górniczego podczas organizowanych spotkań i narad z osobami kierownictwa zakładów górniczych i Zakładowych Społecznych Inspektorów Pracy szczególnie zwracają uwagę na jakość prowadzonych szkoleń oraz instruktaży stanowiskowych w zakresie bezpiecznego wykonywania robót górniczych oraz obsługi maszyn i urządzeń. Ponadto w ramach działań prewencyjnych w Wyższym Urzędzie Górniczym, we współpracy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, od kilku lat przygotowywane i wydawane są filmy, broszury i ulotki oraz materiały szkoleniowe w formie poradników dla załóg zakładów górniczych – wyjaśnia WUG.

Metry, metry, albo zjebka…

Zajrzyjmy jednak do kopalni, jak wygląda bezpieczeństwo pracy. Już same trudne warunki, jakie stwarza każda kopalnia jest dużym wyzwaniem. Jak do tego dołożymy kurczenie się załóg przy jednoczesnym ogromnym zapotrzebowaniu na węgiel sytuacja robi się trudniejsza. Zatrudnia się nowych ludzi, którzy często zbyt szybko muszą dopasować się do trudnego  górniczego rzemiosła.

 – Dopóki priorytetem będzie pogoń za wydobyciem i presja na węgiel statystyki wypadkowe będą pełne opisów ludzkich tragedii większych lub mniejszych – mówi „Górnikowi” – Przemek Żołna - Zakładowy Społeczny Inspektor Pracy w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej. Z powodu braku pracowników wielu nowo przyjmowanych musi szybki podejmować coraz trudniejsze prace.

Dzisiaj już nikt takiemu młodemu człowiekowi nie powie, zrób tak a tak. Uważaj na to. Nie ma na to czasu i ludzi. Dzisiaj króluje: jak zrobisz, tak będzie. Liczy się wydobycie. Niestety potem mści się brak umiejętności i doświadczenia oraz czasu na zrobienie wszystkiego porządnie do końca.

Robi się krąg nieprawidłowości, wiele prac drugo czy trzeciorzędnych odsuwa się na potem , co przeradza się w końcu na zagrożenie. Efekt: czarniejsze statystyki. Daj Boże, żeby to był jakiś lekki wypadek, a nie utrata życia – tłumaczy Przemek Żołna .  Kiedyś młody górnik na początku pracy uczył się spotkania z warunkami pod ziemią, kopalnią. Teraz wykonuje niebezpieczne prace w transporcie, dźwiga ciężary, robi obudowy. Nie ma czasu na zapoznanie się instrukcją, dokumentacją, jak co działa. Stąd postulowaliśmy w naszej kopalni, aby wzmocnić poruszać te tematy na szkoleniach, by młodzi ludzie byli świadomi zagrożeń, które czyhają na niego nie tylko z przyczyn matki natury. Dzisiaj nikt się nie pieści z młodym pracownikiem, każdy musi zadbać o siebie. Jeden drugiemu nie powie o zagrożeniu, nie ostrzeże nawet na wyrost. Każdy zajęty jest swoim odcinkiem pracymówi nam Społeczny Inspektor Pracy z Halemby.

- Nikt już nie ma anioła stróża – pracownika z 20 letnim stażem pracy, bo pozostało ich niewielu. Załogi są odmłodzone. Daje się odczuć brak rąk do pracy w górnictwie, co przekłada się również na mniejsze bezpieczeństwo – słyszymy od Leszka Majcherka – wiceprzewodniczącego ZZG w Polsce w kopalni Piast.  - Kiedyś przodowy musiał mieć z 10 lat pracy na kopalni, teraz 6-7 lat, a nawet mniej. Dziura pokoleniowa robi swoje. Pracownicy szybciej wchodzą na wyższy poziom, jednak naturalnie brakuje im wypracowanego doświadczenia. A tymczasem wszyscy gonią. Liczą się metry, metry. Jak nie ma, to jest zjebka i ludzie potem, by temu sprostać zadaniu popełniają błędy, narażają się na niebezpieczeństwo. U nas w kopalni Piast procentowo największa wypadkowość jest wśród pracowników w przedziale 4-10 lat pracy. Za 9 miesięcy 2017r było 40 wypadków na 2000 ludzi, w tym przedziale wiekowym – mówi „Górnikowi” Leszek Majcherek. I dodaje: Oczywiście inaczej zachowuje się na dole pracownik, który ma żonę, dzieci, większą stabilizację życiową. Taki człowiek pracuje ostrożniej. Ma większą samoświadomość. Inaczej młody wiekiem i stażem pracownik na dorobku.

Pierwsze osiem miesięcy 2017 r. to 1075 wypadków w kopalniach węgla kamiennego. Na szczęście statystycznie jest ich coraz mniej. Jednak wciąż są to olbrzymie liczby. A za liczbami stoją konkretni ludzie, ich problemy, ból i cierpienie.  Konieczna jest większa troska pracodawcy o bezpieczeństwo pracowników, o organizację pracy, by nie było obaw przed zgłaszaniem wypadków i by pogoń za urobkiem nie przesłoniła wszystkim oczu, że ludzkie życie jest cenniejsze od węgla.

Jarosław Bolek

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem