Walczą o kopalnię

Pracownicy kopalni Makoszowy z Zabrza są coraz bardziej zdeterminowani. 13 czerwca kilkudziesięcioosobowa grupa górników udała się do Brzeszcz, by złożyć petycję w obronie kopalni w biurze poselskim Beaty Szydło premier RP.

Spotkanie z wiceministrem energii Grzegorzem Tobiszowskim 11 czerwca zakończyły się fiaskiem, a rząd nie przedstawił żadnych konkretnych scenariuszy dla kopalni Makoszowy - powiedział „Górnikowi” Andrzej Chwiluk – przewodniczący ZZG w Polsce w kopalni Makoszowy. - Okazało się kolejnym opowiadaniem o kłopotach wszystkich tylko nie nas, po raz kolejny proponuje się nam czekanie do września - czytamy w petycji pracowników i kopalni do premier Beaty Szydło. - Mimo braku konkretnych rozwiązań zakładowa „Solidarność”, która wcześniej zgłaszała pikietę w Brzeszczach, odwołała ją. Nie zgodziło się z tą decyzją wielu pracowników. Stąd najbardziej zdeterminowani udali się pod biuro poselskie premier Szydło, by zaapelować do niej o wywiązanie się z przedwyborczych obietnic – tłumaczył dziennikarzom Jerzy Hubka – wiceprzewodniczący ZZG w Polsce KWK Makoszowy. Niestety drzwi były zamknięte, a żaden z pracowników biura nie pofatygował się, by odebrać petycję od górników. Stąd kilkanaście egzemplarzy petycji zawisło na wejściu do budynku (pełny tekst petycji obok artykułu). Zaś Andrzej Chwiluk – przewodniczący ZZG w Polsce w kopalni Makoszowy przedstawił licznie zebranym dziennikarzom i mieszkańcom cel tej „nieoficjalnej wizyty”.
- Chcemy utrzymać miejsca pracy w ostatniej zabrzańskiej kopalni. Nie chcemy podwyżek, ale żeby premier Beata Szydło dotrzymała słowa, które dała w trakcie wyborów, słowa które było dla nas wielką otuchą, kiedy słyszeliśmy jak mówiła o programie dla górnictwa. Nie oczekujemy przywilejów tylko walczymy o naszą godność (..). Chcemy, by traktować nas poważnie. Dziś to nie jest pikieta, czy awantura, ale chcemy pokazać Pani premier i jej ministrom, że do Zabrza nie jest tak daleko – mówił przewodniczący Chwiluk. Przypomniał, że załoga wykonała zadanie z 17 stycznia 2015, kiedy doszło do porozumienia z rządem po górniczych protestach. Ponieśliśmy wiele wyrzeczeń. Mamy już nie 2 tysiące, ale 1380 pracowników. Wielu odeszło, korzystając z osłon socjalnych, by ratować kopalnie. Czekamy teraz na decyzję rządu – mówił związkowiec. Powołał się, że podczas masówek górnicy domagali się zaostrzenia protestu. Stąd, jak ostrzegał: nie będzie konkretnego scenariusza dla kopalni ze strony rządu – to górnicy już oficjalnie pojawią się w Brzeszczach i będzie ich o wiele więcej.
Dzień później, 14 czerwca w godzinach popołudniowych, jednak doszło do spotkania z wiceministrem energii. I jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, obiecał on, że załatwi kopalni kontrakt na sprzedaż węgla na 200 tys. ton.

Tekst i foto: Dominik Kowalski

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem